O wszystkim (Reklama: ,)
Zenor spojrzał, pokiwał głową i ruszył z kopyta. Nie zapomnisz, prawda? zawołał przez ramię. W życiu! Kindan cieszył się, że będzie miał pomocnika w czasie wyjątkowo dokładnego mycia jedynego whera kopalni ostatniej nocy przed weselem. Zgrzany po biegu Zenor przystanął u stóp długiego zbocza i obejrzał się na posterunek obserwacyjny. W dolinie powietrze było cieplejsze i bardziej gęste, głównie z powodu wilgoci znad pól i jeziora, a także przez dym, który już unosił się nad ogniskami. Oddychając głęboko, chłopiec odwrócił się, żeby poszukać górnika Natalona. Skierował się w stronę największej grupy, domyślając się, że tam znajdzie przywódcę obozu. Miał rację. Natalon był smukły i wyższy od przeciętnego mężczyzny. Ojciec Zenora, Talmaric, raz po cichu nazwał go “młokosem”. Mimo największych starań Zenor nie potrafił wyobrazić sobie Natalona jako młokosa. Wprawdzie naczelny górnik był młodszy od jego taty miał tylko dwadzieścia sześć Obrotów ale w porównaniu z jego dziesięcioma równie dobrze mógłby mieć ich sto. Zenor zastanawiał się, czy nie zawołać głośno, ale mieszkańcy obozu wciąż mieli wątpliwości co do sposobu tytułowania Natalona. Jeśli obóz się sprawdzi i przekształci we właściwą kopalnię, wówczas sprawa będzie jasna naczelny górnik zostanie władcą.
