O wszystkim (Reklama: ,)

Wuju powiedział Natalon, przerywając, by uniknąć kolejnej nieprzyjemnej wymiany słów niezależnie od wyniku, to była moja decyzja. Skierował uwagę z powrotem na Zenora. Biegnij do kobiet przy ogniskach i powiadom je, że nadciągają goście. Zenor pokiwał głową i oddalił się zadowolony, że nie musi dłużej wysłuchiwać docinków Tarika. Usłyszał jeszcze donośny głos Danila. Myślisz, Jofri, że z karawaną jedzie twój następca? Tylko nie to! jęknął Zenor w duchu. Nie tak szybko. Kindan z wysoka obserwował Zenora, póki ten nie zniknął w tłumie mężczyzn. Z niepokojem czekał, aż przyjaciel znowu się ukaże, i dopiero wtedy odetchnął z ulgą skoro Zenor nie wpadł w tarapaty, jemu też nic nie groziło. Patrzył, jak chłopiec skręca w stronę leżących niżej pól i zabudowań. Domyślił się, że kazano mu uprzedzić resztę mieszkańców obozu o przybyciu karawany. Wieczorem miała się odbyć powitalna uczta. Kindan zauważył, że Zenor zwalnia przy siedzibie harfiarza. Ze zdziwieniem patrzył, jak staje, a potem biegnie chyłkiem na drugą stronę domu i znika z pola widzenia. Co on wyprawia? Kindan uznał, że ktoś musiał go zawołać. Zanotował sobie w pamięci, żeby wypytać Zenora. Potem jego uwagę przyciągnęły pierwsze odgłosy zbliżającej się karawany.

(Reklama: , )