O wszystkim (Reklama: ,)

Wiatr przyniósł do domu harfiarza delikatny zapach sosnowego mydła. Sosnowego mydła i czegoś innego ta subtelna woń sprawiła, że Nuella natychmiast pomyślała o… Zenorze, to ty? wyszeptała. Tupot ucichł nagle, a po chwili zza okna dobiegł szmer stóp i szept: Co ty tu robisz? Nuella ściągnęła brwi zirytowana jego tonem. Chodź do środka, to ci powiem odparła cierpko. No dobrze burknął Zenor. Ale nie mogę siedzieć tu zbyt długo, bo Gonię. Nuella odniosła wrażenie, że wypowiedział to słowo z wielkiej litery. Wiedziała, że jest to dziecięcy skrót określenia, “jestem gońcem”. Wstrzymała się z następnym pytaniem, dopóki nie usłyszała kroków na schodach. Z kuchni na tyłach przeszła korytarzem do frontowych drzwi. Wiatr, pachnący wilgocią jeziora, wpadł wraz z Zenorem do domu. Myślałam, że Kindan jest gońcem, a ty obserwatorem. Zenor westchnął. Zamieniliśmy się. Z ożywieniem dodał: Pomogę mu myć whera! Kiedy? Wieczorem. Przyjechała karawana… Słyszałam powiedziała Nuella, marszcząc brwi. Nie wiesz, czy przybył nowy harfiarz? Chciałabym go poznać. Naprawdę? Co powie twój ojciec? Nie obchodzi mnie to odparła szczerze. Muszę żyć w ukryciu, ale nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękami. Chcę uczyć się od harfiarza, ćwiczyć grę na dudach… Co będzie, jak ludzie się dowiedzą? Nadjeżdża karawana, prawda? Dziś wieczorem będzie uczta, prawda? Idziesz powiadomić kobiety na placu, prawda? Nie czekając na potwierdzenie, mówiła: Wieczorem włożę strój w jasnych i ciemnych kolorach, jak córka kupca, i nikt się nie zorientuje. Kupcy się zorientują zaprotestował Zenor.

(Reklama: , )